No, cześć!!! Wczoraj wieczorem wróciłam z Trójmiasta. Jak już wiecie pojechałam tam na koncert 30 Seconds To Mars, który odbył się w poniedziałek na Ergo Arenie. Ohhh... co to było nie zapomniane wrażenie. Gdy przyszłyśmy do hali nie czekałyśmy długo aby nas wpuszczono (całe szczęście). Na początku był support Glassesboys- chłopaki to DJ-e, więc dobrze nas wszystkich rozgrzali. Zgasły światła i bummm... Carmina Burana- O fortuna a potem Up In The Air i wszyscy szaleją i tak już było do końca koncertu. Jared zapewniał nas kilkakrotnie, że jest to najlepszy koncert jaki grali. Oczywiście nie pokazał nam swoich zielonych włosów, które skrzętnie ukrywał pod czapką, hmm... antylopą. Gdy nagle zapytał czy chcemy zobaczyć i wszyscy chórem "YES!!!" zgasły światła i Jarek wyszedł w peruce a'la lata 80 i powiedział, że to tak zwane "sexy włosy". Oczywiście Jared podczas piosenki End Of All Days rozpiął swoją koszulę i wszyscy okazali swoje podekscytowanie! Ohhh... mogłabym tak jeszcze pisać i pisać ale znowu robi mi się smutno, że to już po. To był mój pierwszy i nigdy w życiu nie ostatni koncert!!! Zrobię wszystko aby znowu móc usłyszeć i zobaczyć chłopaków.
P.S Moje zdjęcia nie są idealne, więc wstawiam też inne.
Just all about me.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz