Hej. Piszę dopiero teraz, ponieważ ostatnio źle się czułam. Wszystko zaczęło się 20 października- złapał mnie kaszel, w sobotnią noc złapała mnie gorączka 39ºC. Rano w niedzielę lekarz na dyżurze stwierdził, że w płucach nic nie słyszy i to najprawdopodobniej Angina, ale z antybiotykiem jeszcze poczekać i gdyby nic sie nie zmieniło to we wtorek do lekarza. Oczywiście było coraz gorzej więc do lekarza poszłam w poniedziałek. W gabinecie byłam 4 minuty, tak szybko zostałam "obsłużona". Stwierdziła również, że to angina, choć nie było żadnej ropy. Była lekka zmiana w postaci zmniejszenie się temperatury, ale w piątek w nocy dobiła ona do 39,3ºC. W sobotę znowu pojechaliśmy na dyżur tylko w inne miejsce. Pani doktor stwierdziła również, że nic nie słyszy lecz zmieniłam mi antybiotyk z powodu gorączki i w poniedziałek kazała udać się do lekarza rodzinnego. Razem z mamą siedziałyśmy prawie dwie godziny, ale w końcu wyszło że mam ZAPALENIE PŁUC, a chyba słyszeliście do czego może doprowadzić nie leczone. W razie gdybym dostałaś wysokiej gorączki lekarka wpisała mi skierowanie do szpitala. Także jednym słowem dobrze się załatwiłam, a i zwolnienie ze szkoły mam do 12 grudnia. Ale uwierzcie NIE WARTO :(
Just all about me.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz